Brafitting na Walentynki. Dla siebie.

Zbliżają się Walentynki, więc prawdopodobnie sklepy z bielizną zaroją się od lekko (ok, mniej niż lekko) zagubionych mężczyzn, próbujących:

a) odgadnąć odpowiedni rozmiar biustu partnerki

b) znaleźć kompromis pomiędzy własnymi fantazjami a gustem wybranki

c) zorientować się czym różni się „push up” od „bardotki”

Biedni… Znam fajniejsze sposoby kupowania bielizny. Po pierwsze – w kobiecym gronie. Po drugie – z doskonałą brafitterką. Po 3 – w towarzystwie prosecco bądź szampana.

Bielizna to ubranie najbliższe naszemu ciału. często jest naszą tajemnicą (przecież nikt nie wie, co się kryje pod grzecznym garniturem, prawda?), ale również problemem. Dlaczego? Ponieważ wiele kobiet nie zna swojego rozmiaru, a jeśli tak – nie wie, gdzie go kupić. Niestety większość sieciówek proponuje standardowe rozmiary, kompletnie nieprzystające do różnorodności naszej natury.

Wtedy do akcji wkracza brafitterka. Osoba, która pomoże Ci dobrać odpowiedni rozmiar stanika, nauczy Cię, jak go ubierać (to prawdziwa sztuka). Te najlepsze, jak Jola Lewicka z LiParie, nauczą Cię jednak czegoś znacznie ważniejszego – miłości, akceptacji i podziwu dla ciała. Dla niej wszystkie jesteśmy piękne, to z resztą nasza wspólna cecha, wierzymy w to, że poświęcanie sobie czasu i bycie dla siebie dobrą jest ważniejsze niż wszystkie ubrania świata.

Więc może, tak z okazji Walentynek, okażmy trochę miłości swojemu ciału. Tak po prostu.

Dodaj komentarz