Blog

Mediolan to stan umysłu

by Monika Jurczyk - Osa / 25/10/2017

Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Taki spokojny, taki ciepły. Kiedy mnie otulił, pomyślałam – tak, to właśnie on. I co? Nie wrócił ze mną do Polski! Został w Mediolanie mnie pozostawiając w nieutulonym smutku. Płaszcz! Płaszcz moich marzeń! i1

ak wiecie już z moich szkoleń dla stylistek – klienci i ich zakupy to dla mnie świętość i tajemnica, więc o nie dowiecie się co kupiłam w Mediolanie. Możecie natomiast dowiedzieć się czego nie kupiłam. A nie kupiłam płaszcza MAxMary. Najgenialniejszego i jedynego. Długiego, miękkiego i ciepłego. Idealnego. Poszłam jednak dalej w zakupową trasę, rzucając mu tęskne spojrzenie. A później? Później już nic nie podobało mi się aż tak bardzo. Każdy inny dotyk materiału był jak zdrada. Wróciłam więc z zakupów Mediolanie z włoskim wydaniem Vogue i zapachem do mieszkania marki CULTI.

Nie kupiłam również kapelusza Cavalli i opaski Dolce Gabbana. Oraz botków za 8 000 Euro. i2 i3 i4

Mediolan to dla mnie jednak nie tylko praca i zakupy. Mediolan to stan umysłu, jak mawiają celebryci. Od samego początku działy się rzeczy niezwykłe. Usiadłam w samolocie obok słynnego piłkarza, który okazał się bardzo miły. Okazało się również, że gra w piłkę nożną, czego wcześniej nie wiedziałam. W Mediolanie świeciło obłędne słońce, a ja ciągle zbierałam komplementy.

i6 i10 i8 i9 i5 i12 i11 i7

Czuję tam, że osiągnęłam to, co sobie zamierzyłam 13 lat temu. Że wybieram wśród najlepszych rzeczy, jestem szanowana za moje wybory i mam wspaniałych klientów, którzy są moimi przyjaciółmi. A do tego, w przerwie pracy, mogę się napić różowego szampana. Jestem za to bardzo wdzięczna.
I Tobie też jestem wdzięczna – za to, że jesteś i czytasz mojego bloga. Dziękuję.