Pozwoliłam mojej córce ubierać mnie przez tydzień. Oto efekty:)

Napatrzyłam się na takie eksperymenty na zagranicznych portalach. Mamy w dwóch różnych butach, baletowe spódniczki do dresów itp. Nasz eksperyment nie miał aż tak spektakularnych efektów. Moja córka (lat 8) ma po prostu dobry gust. Albo ja jestem totalnie w niej zakochana. A właściwie jedno i drugie:) W każdym razie obie bawiłyśmy się świetnie.
Ja przekonałam się jak wygodnie jest, gdy ktoś decyduje co mam ubrać. Moja córka miała zabawę jakich mało – w końcu mogła decydować o mamie.

Stylizacja pierwsza.

Sukienka w paski jako bluzka. Dżinsy. Trampki. I dyskotekowe klipsy vintage. Na rozpoczęcie roku szkolnego. Argument: „kolory pasują do mojego mundurka”. Uczucia mamy: mieszane. Po pierwsze dlatego, że nie bardzo lubię te dżinsy. Po drugie – nie zwykłam zakładać błyszczących klipsów na akademie w szkole.

Stylizacja druga.

Czerwona sukienka, bo „jest miła, ciepła i pasuje do butów”.
A buty? Do tanga. Bo są czerwone. A wiadomo – wszystko musi idealnie pasować. Strasznie padało, więc ostatecznie wybłagałam trampki. Wszyscy mówili, że pięknie wyglądam.

Stylizacja trzecia.

Wybierałam się na posiedzenie Jury konkursu. Moja córeczka wybrała dla mnie szerokie spodnie „”bo takie spodnie nosi Jury” oraz bluzkę z falbaną i niebieskie szpilki. Czułam się wystrojona jak stróż w Boże Ciało. Ale dawno nie obejrzało się za mną tylu mężczyzn.

Stylizacja czwarta

Niestety mnie ominęła, ponieważ postanowiłam spędzić dzień w domu. W dresie.

Stylizacja piąta.

Miało być wygodnie. I było! Czułam się cudownie, ponieważ córka instynktownie wybrała mój ulubiony zestaw. Zwykle wybieram do niego cielistą koszulkę, ale musze przyznać, że z białą było fajniej.

Stylizacja szósta i siódma.

Weekend na wsi w górach. Duże wyzwanie, ponieważ w mojej szafie nie ma za wiele nadających się do tego ubrań. W legginsach czułam się super. W bluzce w paski i różowym dresie tym bardziej 🙂


1 Comment

Dodaj komentarz