Słabość do dresów.

Kocham go miłością bezwarunkową. Jestem mu wierna od 25 lat. Nie przeszkadzają mi trudy życia z nim. Często chłodny, szczególnie wieczorami niestety. Prawie zawsze porywczy. I kapryśny.

Swoje wady wynagradza mi pięknymi zachodami słońca, z których każdy jest inny. Niesamowitymi spacerami. Policzkami szczypiącymi od wiatru i przyjemnością pływania w cudownej wodzie. Hel. Moje miejsce na ziemi. Pakując się, często wrzucam do walizki romantyczne sukienki. Nigdy nie mam okazji ich założyć. Wieczory są zbyt chłodne na zwiewności i odkrywanie ciała. Nie ukrywajmy – dni też rzadko bywają upalne. Zatem wakacyjnie mam ogromną słabość do dresów. Takich, w których jest mi ciepło i wygodnie i które są wystarczajaco spektakularne.

Dziś prezentuję Wam jeden z takich dresów. Śmię twierdzić, że to król wśród dresów. Prosto. Po prostu.

Macie swój ulubiony dres? Napiszcie w komentarzach!

Dodaj komentarz