Blog

Mój biust, moja sprawa

by Małgorzata Kuniewicz / 01/03/2018

Biust zamawia drinka. Biust podaje kawę. Biust na zakupach, biust w samochodzie. Widziałam ostatnio film “Molly’s Choice” (polski tytuł “Gra o wszystko”), gdzie kostiumy głównej bohaterki skupiają się na eksponowaniu jej przepięknego dekoltu. Nie mogłam się skupić na filmie, jej biust był przepiękny! Siedząc w kinie, w za dużej koszuli zapiętej na ostatni guzik, żałowałam, że nie założyłam czegoś seksownego. Chciałam wyglądać jak Molly. I jak bohaterka nie czuć się skrępowana swoją kobiecością. Traktować ją jako siłę, nie przeszkodę. Tak, tak. Film swoje, a rzeczywistość swoje…

Co się dzieje, jak ubieram się w coś wydekoltowanego?

“Ale masz na tym zdjęciu wielki biust!”

“No, no, no, ale dekolt!”

“Zarzuć coś na siebie, bo nikt nie będzie Cię słuchał.”

To, oczywiście, te delikatniejsze komentarze.

A ja? Konsekwentnie, krok po kroku oswajam to, co przez lata pozostawało zakryte. Komentarze na temat mojego biustu zawstydzają mnie jednak jak małą dziewczynkę. Zwykle zaczynam się czuć niepewnie i żałuję, że nie założyłam czegoś pod szyję. Czuję się skrępowana.

Ale później przychodzi bunt! Jestem przecież kobietą! Mam prawo mieć biust! Mam prawo cieszyć się nim, podkreślać i traktować jak swój atut. Mam prawo pójść na przyjęcie, randkę czy imprezę ubrana tak jak ja mam ochotę. I kropka.

Dlaczego więc, aż tyle osób daje sobie prawo do komentarzy? Dlaczego mój biust nie jest moją sprawą?

3b 1b 2b