Blog

Witaj w Krainie Oz. Mój nowy projekt. Moja historia.

by Monika Jurczyk - Osa / 03/07/2018

IMG 0215d-compressor

Moja historia z wymyśleniem własnego balsamu na PMS zaczyna się dużo, dużo wcześniej. Być może w gabinecie lekarskim, gdy słyszę “ma Pani endometriozę”. Być może w ten wieczór, kiedy z bólu nie mogę podnieść się z łóżka, więc nie idę na urodziny najlepszej przyjaciółki. A może pod przedszkolem córki, gdy zastanawiam się, czy będę w stanie sama wysiąść z samochodu. Wiem jedno - zawsze myślałam, że okres boli, bo musi boleć. Że tak po prostu jest. Później mnie zdiagnozowano, a ja zaczęłam czytać o tej tajemniczej chorobie jaką jest endometrioza. Nazywana “chorobą pracoholiczek”, bo mówi się, że pojawia się wtedy, kiedy kobieta zapomina o sobie (kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień). Nie leczy się jej. Można ją zastopować kuracją hormonalną, albo laparoskopowo usunąć torbiele, które powoduje.

Laparoskopii nie uniknęłam, to właśnie ona zainspirowała mnie do zmiany podejścia do mojego ciała oraz była kanwą historii opowiedzianej na [TEDx]([https://www.youtube.com/watch?v=tftq80WYHMg](https://www.youtube.com/watch?v=tftq80WYHMg)). Przed kolejną uchroniła mnie akupunktura oraz mocne postanowienie poprawy, że od teraz będę o siebie dbać, lepiej jeść, więcej ćwiczyć, a przede wszystkim - dawać sobie chwilę oddechu. W czasach, gdy bycie bardzo zajętą stanowi o naszej wartości, nie było to prostym zadaniem.

Moje działania odniosły skutek - PMSy przestały być aż tak bolesne, również dlatego, że zaczęłam je traktować jako okazję do odpuszczenia sobie. Kąpiele w soli, masaże, czytanie książki w łóżku, praktykowanie medytacji. To wtedy przeczytałam o tym, że olej konopny (CBD) działa doskonale na skórę, ale także ma działanie przeciwbólowe. W mojej głowie zaczął kiełkować pewien pomysł…

Najpierw o CBD przeczytałam wszystko. Później dowiedziałam się, że bergamotka i lawenda to doskonałe olejki eteryczne, które łagodzą dolegliwości PMS. A jakby tak to połączyć w balsam, którego wcieranie byłoby PMSowym rytuałem? Chwilą skupienia na sobie i swoim brzuchu. Dbaniem o niego na zewnątrz (piękna skóra), ale i do wewnątrz. Miałam to niesamowite szczęście, że opowiedziałam o pomyśle odpowiednim ludziom. To było wielkie zaskoczenie, że nawet mężczyźni zareagowali na niego entuzjastycznie.

Tak oto powstał pierwszy w Polsce luksusowy balsam na PMS. Moje nowe dziecko, w które bardzo wierzę. Bo wiadomo nie od dziś, że moją największą misją jest sprawianie, żeby kobiety czuły się boskie i były dla siebie dobre. Balsam Oz to moje kolejne narzędzie w wypełnianiu tej misji.

Obejrzyjcie kulisy sesji zdjęciowej:

A jeśli macie ochotę na mój magiczny balsam to zapraszam do sklepu: https://personalstylist.pl/sklep